Nowości



Kolejny pomysł Czarnka. Inflacja zniknie z obowiązkowego programu szkół


Inflacja – jeden z najgorętszych tematów w Polsce – po wakacjach zniknie z obowiązkowego programu szkół średnich. Tak wynika z ministerialnych projektów rozporządzeń, dotyczących kolejnej reformy w edukacji, którą zapowiada Przemysław Czarnek.

Ze szkół średnich zniknie obowiązkowa nauka o zjawisku inflacji. To efekt wejścia do nich nowego przedmiotu o nazwie biznes i zarządzanie, który zastąpi podstawy przedsiębiorczości. Wprowadzenie tej zmiany w planach lekcji licealistów oraz uczniów szkół zawodowych minister edukacji i nauki zapowiada na 1 września 2023 r.

Czarnek zachwala nowy przedmiot przez "maturę z biznesu"

— Reforma przedmiotu podstawy przedsiębiorczości to krok do nowoczesnego i praktycznego nauczania. Wprowadzenie nowego przedmiotu ma na celu rozwijanie kompetencji efektywnego zarządzania własnymi finansami – mówił Czarnek w połowie września 2022 r., prezentując założenia biznesu i zarządzania w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.

W końcówce października resort kierowany przez Czarnka opublikował projekty rozporządzeń dotyczących nowego przedmiotu. Jedna z najważniejszych zmian to dołączenie biznesu i zarządzania do przedmiotów maturalnych.

Obecnie nie ma możliwości zdawania egzaminu dojrzałości z podstaw przedsiębiorczości. Natomiast gdy do szkół średnich wejdzie biznes i zarządzanie, uczeń będzie mógł zapisać się na nieobowiązkową maturę z nowego przedmiotu na poziomie rozszerzonym.

Inflacja znika z obowiązkowego programu szkoły

Jednak nauczyciele przeglądający projekty rozporządzeń Czarnka odnajdują też inne zmiany. Jeden z nich, Jacek Malinowski, prowadzący podstawy przedsiębiorczości w XXIII Liceum Ogólnokształcącym w Łodzi, w rozmowie z Onetem zwrócił uwagę na wykreślenie z obowiązkowego programu szkoły średniej nauki o zjawisku inflacji.

Faktycznie, jak sprawdziliśmy, każdy uczeń – według aktualnego programu podstaw przedsiębiorczości – "identyfikuje najważniejsze funkcje i zadania Narodowego Banku Polskiego, charakteryzuje instrumenty polityki pieniężnej oraz omawia rolę Rady Polityki Pieniężnej w realizacji celu inflacyjnego poprzez kształtowanie stóp procentowych".

Podobnego zapisu w obowiązkowym dla każdego ucznia programie biznesu i zarządzania już nie ma. Według projektu Czarnka tylko uczniowie przygotowujący się na nieobowiązkowych zajęciach rozszerzonych do matury z nowego przedmiotu omówią "narzędzia polityki monetarnej (pieniężnej) banków centralnych i ich wpływ na funkcjonowanie gospodarki jako całości, przedsiębiorstwa oraz gospodarstwa domowe (na przykładzie Narodowego Banku Polskiego i Rady Polityki Pieniężnej)".

"Makroekonomia nie ma wpływu na absolwentów"

Dlaczego ministerstwo edukacji nie chce obowiązkowego poruszania tematu inflacji w szkołach, podczas gdy jest on przedmiotem najgorętszych debat w Polsce? Odpowiedź można znaleźć w jednym z dokumentów, które resort Czarnka opublikował, uzasadniając wdrażane zmiany: "Biznes i zarządzanie – reforma podstaw przedsiębiorczości".

Zgodnie z tym dokumentem, zagrożenie w nauce o biznesie w szkołach to "przeciążenie" programu. Zaś w obecnym przedmiocie podstawy przedsiębiorczości jest za dużo makroekonomii, w tym polityki monetarnej. "Nie są to obszary bezpośrednio wpływające na absolwentów szkół średnich" – brzmi konkluzja zawarta w ministerialnym dokumencie.

W zamian – według uzasadnienia projektów do rozporządzeń Czarnka – będzie więcej wiedzy o finansach osobistych oraz "analizy elementów otoczenia biznesowego pod kątem identyfikacji możliwych szans do uruchomienia własnej działalności gospodarczej".

Nauczyciele sprzeciwiają się zakazom

Zdaniem łodzianina Jacka Malinowskiego, proponowane przez Czarnka ograniczenie wiedzy o makroekonomii – w tym o skutkach inflacji i o polityce monetarnej Narodowego Banku Polskiego – sprawi, że nie da się zrealizować celów nowego przedmiotu.

Według łódzkiego nauczyciela pomijanie tych zagadnień sprawi, że młodzież wyjdzie ze szkoły np. bez świadomości pułapek związanych z wyborem podstawowych form oszczędzania i inwestowania.

– Albo będę z podopiecznymi tylko udawał, że zrealizowałem swą powinność, albo mimo zakazu, poświęcę jakiś czas na wyjaśnienie mechanizmów makroekonomii kosztem innych treści. Po to, by ułomne umiejętności nie skutkowały niepełnowartościowymi analizami, od których zależy majątek wychowanków i byt ich rodzin. Niestaranna analiza zagrożeń makroekonomicznych była przyczyną tysięcy tragedii osobistych i rodzinnych młodych przedsiębiorców – ostrzega łódzki nauczyciel.

Podkreśla, że obecne podstawy przedsiębiorczości to przedmiot, jak etyka lub wychowanie do życia w rodzinie, służący udanemu życiu wychowanków, a nie tylko zaliczeniu kolejnego etapu edukacyjnego.

Naukowiec i dydaktyk: sprzyjanie analfabetyzmowi ekonomicznemu

W poniedziałek o komentarz do pomijania treści związanych z polityką monetarną z obowiązkowego programu szkoły średniej Onet zapytał prof. Mariusza Sokołowicza, prodziekana ds. kształcenia Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego Uniwersytetu Łódzkiego.

– Wykreślania takich treści to sprzyjanie analfabetyzmowi ekonomicznemu młodych Polaków – mówi łódzki naukowiec i dydaktyk.

Zauważa, że przecież większość z nich nie wybierze rozszerzenia nowego przedmiotu i studiów ekonomicznych, a rozumienie takich zjawisk jak inflacja jest niezbędne do podejmowania właściwych decyzji finansowych dla ogółu społeczeństwa.

 

Źródło: Onet.pl 


Aby pierwszym poznać wiadomości z Zachodniej Ukrainy, Polski i z całego świata, dołącz do kanału ZUNR w Telegram.


Udostępnić:

Sondaż

Wojsko Polskie zwyciężyło w Bitwie Warszawskiej dzięki...