Nowości



Na ulicach Warszawy będzie za chwilę znacznie więcej bezdomnych


Nie chcemy, żeby symbolem Warszawy stały się chorujące i umierające na ulicach osoby w kryzysie bezdomności. A czeka nas to już niedługo – mówią przedstawiciele i przedstawicielki organizacji pozarządowych.

Organizacjom prowadzącym w Warszawie placówki dla osób bezdomnych, z początkiem grudnia kończą się umowy zawarte z miastem. W poprzednim roku na pomoc osobom bezdomnym władze stolicy przeznaczyły ponad 17 mln 800 tys. zł. W 2023 r. środków ma być o 200 tys. zł mniej. To ogromna różnica. Z jednej strony ogólna sytuacja gospodarcza – inflacja i drożejąca energia. Z drugiej nowe standardy, które wchodzą w życie 1 grudnia. W schroniskach dla osób w kryzysie bezdomności będzie znacznie mniej miejsc, do tego konieczne będzie zwiększenie kadry. Wszystko to powoduje, że organizacje pozarządowe czeka bardzo trudna sytuacja.

– W ostatnich 30 latach w Warszawie udało się zbudować cały system wsparcia osób w kryzysie bezdomności. Dziś składa się on z wielu form, od najbardziej podstawowej pomocy pozwalającej przetrwać, przez noclegownie, jadłodajnie, łaźnie, streetworking, po o wiele bardziej specjalistyczne formy, czyli programy wychodzenia z bezdomności, na czele z mieszkaniami treningowymi. Koszt rocznego utrzymania jednej placówki to mniej więcej 1,5 – 2 mln zł. Środków wystarczy więc na 10 schronisk. W Warszawie jest ich 20. Oznacza to rozpad spójnego i od dawna rozwijanego systemu – tłumaczy Paweł Chachulski z Mokotowskiego Hospicjum Świętego Krzyża, wiceprzewodniczący Rady Opiekuńczej Komisji Dialogu Społecznego ds. Bezdomności.

– Apelujemy więc do władz miasta, by środki, o których wiemy, że są, zostały udostępnione organizacjom pozarządowym, inaczej nie będziemy w stanie nie tylko normalnie funkcjonować, ale i przetrwać – dodaje Paweł Bukała z Misji Nowy Początek.

Pomoc bezdomnym na ostatnią chwilę

O tym, że trzeba rozpisać i ogłosić nowy konkurs oraz zapewnić finansowanie organizacji pozarządowych wspierających osoby w kryzysie bezdomności wiadomo było od dwóch lat. Jak przyznaje jednak prezeska Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej Adriana Porowska, takie sprawy zawsze są załatwiane na ostatnią chwilę, a z organizacjami nikt o pieniądzach nie rozmawia.

– Dialog sprowadza się do tego, że przychodzą do nas urzędnicy, którzy albo mówią, że nie są decyzyjni, albo twierdzą, że nic nie da się zrobić, bo mamy kryzys. Tyle że ten kryzys najbardziej uderza w najsłabszych i najbiedniejszych: tych, którym pomagamy – mówi Adriana Porowska.

Jej schronisko zapewnia obecnie wsparcie dla 80 mężczyzn w kryzysie bezdomności, prowadzi mieszkania treningowe oraz streetworking, w trakcie którego pomaga się tym, którzy przebywają w przestrzeni publicznej. Jakby tego było mało, znalazło się nawet miejsce dla matek z dziećmi, które uciekają z Ukrainy przed wojną. To wszystko może za chwilę zniknąć.

Od 7 tys. zł do 30 tys. zł.

Sytuacja wygląda dramatycznie, czego dobrym przykładem jest energia elektryczna. W styczniu zeszłego roku Kamiliańska Misja Pomocy Społecznej płaciła za nią ponad 7 tys. zł miesięcznie. Zgodnie z nową prognozą, koszt ten ma wzrosnąć w styczniu 2023 r. do 30 tys. zł miesięcznie.

– W takiej sytuacji oczekiwałabym, że samorząd, który powinien być naszym partnerem, bo zapewnianie wsparcia dla osób w kryzysie bezdomności jest zadaniem własnym gminy, pomoże mi rozwiązać ten problem, a nie będzie generować kolejne – zauważa Adriana Porowska.

Według niej oraz innych osób pomagających na co dzień ludziom doświadczającym bezdomności, Warszawę czekają bardzo trudne czasy. Chociaż zgodnie z oficjalnymi statystykami osób wymagających wsparcia jest w mieście ponad 30 tys., to fakty są zupełnie inne, a osób bezdomnych jest znacznie więcej.

Po paczki żywnościowe zgłaszają się też osoby, które mają gdzie mieszkać

Wraz z narastającym kryzysem osób doświadczających bezdomności może być znacznie więcej. I nie będą miały gdzie się udać, bo w nowym konkursie rozpisanym przez Warszawę nie znalazło się miejsce dla noclegowni. Pojawiają się za to propozycje rezygnacji z mieszkań treningowych. Oznaczałoby to zresztą, że ci, którzy w nich obecnie przebywają, musieliby wrócić na ulicę.

– Wszyscy jesteśmy przerażeni. Nasi podopieczni mają świadomość, że mogą stracić dach nad głową. W kadrze też nie jest najlepiej, bo liczymy się z tym, że część z nas po prostu będzie musiała zostać zwolniona. Spowoduje to, że wsparcia będzie znacznie mniej. Na ulicach Warszawy będzie o wiele więcej osób w kryzysie bezdomności. Jeżeli nikt z nami nie zacznie poważnie rozmawiać i nie znajdziemy rozwiązań, wszystkich nas będzie to bardzo dużo kosztować – podsumowuje Magda Kocaj z Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej.

 

 Źródło: Onet.pl


Aby pierwszym poznać wiadomości z Zachodniej Ukrainy, Polski i z całego świata, dołącz do kanału ZUNR w Telegram.


Udostępnić:

Sondaż

Wojsko Polskie zwyciężyło w Bitwie Warszawskiej dzięki...