Nowości



Gangster z Polski dowódcą w ukraińskim Legionie Międzynarodowym


Dziennikarze „Kyiv Independent” twierdzą, że dowódcą części ukraińskiego Legionu Międzynarodowego jest polski gangster, który i w jego szeregach dopuszczał się przestępstw.

Przestępstwa obejmowały działanie na szkodę samych żołnierzy Legionu, którzy mieli być posyłani na „samobójcze” misje, a ich broń zawłaszczana przez komendanta i sprzedawana na czarnym rynku. Powołując się na „liczne źródła” portal pisze, że miało dojść także do rabunków sklepów i domów prywatnych, napadów i napastowania seksualnego. Jego dziennikarze twierdzą, że podjęli sprawę po tym, gdy żołnierze nie doczekali się interwencji mimo apeli do ukraińskich organów ścigania, parlamentu, a nawet prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.

Dziennikarze Anna Myroniuk i Ołeksandr Hrebet podkreślają, że do zjawisk o charakterze kryminalnym doszło w tej części Legionu Międzynarodowego, który podlega ukraińskiemu wywiadowi wojskowemu (reszta pododdziałów podporządkowana jest Wojskom Lądowym). To ścisły nadzór, bowiem dowódcy pododdziałów tego skrzydła Legionu raportują bezpośrednio do Kyryły Budanowa – szefa wywiadu. Bezpośrednio na czele tej części Legionu stoją zresztą trzej oficerowie wywiadu, z których dwóch jest bliskimi krewnymi, a jednym Polak.

Głównym zarzutem żołnierzy wobec tych dowódców jest fakt, że posyłają ich na, w ocenie podwładnych, „misje samobójcze”. Jeden z amerykańskich ochotników opowiedział o tym jak jego pododdział został wykryty przez Rosjan na stanowisku pod Mikołajowem. Po wycofaniu się sąsiednich jednostek ukraińskich, długo pozostawał na ostrzeliwanej ciężkim ogniem artyleryjskim pozycji, a gdy w końcu zszedł z pozycji, dowódcy z wywiadu wysłali tam innych żołnierzy Legionu. To właśnie w drugiej grupie miał znajdować się ochotnik Andrew Hill, który ostatecznie został wzięty do niewoli i obecnie oczekuje na wyrok przed sądem nieuznawanej Donieckiej Republiki Ludowej.

Wysłuchany przez dziennikarzy ochotnik – amerykański Żyd – jak został określony w artykule, skarżył się na antysemityzm jednego z trzech dowódców oddziału – „Saszy Kuczyńskiego”. Miał on grozić żołnierzom celując do nich z broni oraz dopuszczać się słownego napastowania seksualnego sanitariuszek. „Skandynawski żołnierz” Legionu stwierdził, że zawsze otrzymywał on wsparcie ukraińskich oficerów, by „robić co chce”. Sam „Sasza Kuczyński” nie jest Ukraińcem… jest przestępcą z Polski.

„Sasza Kuczyński” jest w istocie Piotrem Kapuścińskim. Pod pseudonimem „Broda” był on jednym z gangsterów grupy pruszkowskiej pracującym bezpośrednio dla jej przywódców. Był zamieszany w zabójstwo komendanta policji Marka Papały i zeznawał jako świadek w tej sprawie. Zeznawał też w innych sprawach jako świadek koronny. Z tego względu zawieszona była jego własna sprawa kryminalna – Kapuściński jest podejrzany o oszustwo. W 2014 r. Kapuściński „Broda” zbiegł na Ukrainę. Mimo oficjalnego wniosku polskich organów ścigania o ekstradycję wysłanego w 2017 r., Ukraińcy nie przekazali gangstera Polsce. Choć spędził on rok w areszcie. W 2020 r. „Gazeta Wyborcza” przytoczyła zaznania „Brody”, który twierdził wobec śledczych, że żona ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry miała w przeszłości powiązania z przestępcami.

Kapuściński okazał się nietykalny także dla ukraińskiego wymiaru sprawiedliwości. Kiedy, po odnalezieniu u niego broni półautomatycznej i materiałów wybuchowych został w maju 2021 r. zatrzymany za nielegalne posiadanie bronie  szybko opuścił areszt za kaucją o równowartości 2,5 tys. dolarów. Po wstąpieniu przez niego do ukraińskich sił zbrojnych postępowanie karne w tej psrawie zawieszono.

„Kyiv Independent” przytacza relację jednego z podoficerów Legionu Międzynarodowego pochodzenia brazylijskiego, który twierdził, że Kapuściński posyłał jego żołnierzy na „misje samobójcze”. Tak było w przypadku, gdy pododdział Legionu szkolony przez dwa tygodnie do rozminowywania terenu został posłany na linię frontu, w ogień ciężkiej bitwy o Siewierodonieck, zdobyty w końcu przez Rosjan. Nieprzygotowani żołnierze razili siebie nawzajem. Mimo apeli o wycofanie, Kapuściński utrzymywał pododdział na froncie przez cztery dni. Po tym zdarzeniu większość z żołnierzy zaangażowanego plutonu zdecydowała się porzucić służbę w Legionie Międzynarodowym.

To jednak niejedyne występki polskiego gangstera w szeregach ukraińskich sił zbrojnych o jakich wspominali żołnierze lub byli żołnierze Legionu. „Słyszałem bezpośrednio rozkaz „Saszy Kuczyńskiego” [Kapuścińskiego] skierowany do żołnierzy mojego oddziału, aby włamali się do centrum handlowego, jak najszybciej zabrali meble i elektronikę, a po drodze zebrali wszystkie możliwe kosztowności” – napisał w oświadczeniu ochotnik z Kanady.

Według oficjalnych relacji żołnierzy uzyskanych przez dziennikarzy „Kyiv Independent” Kapuściński nakazywał lub zezwalał rabować buty, odzież damską, biżuterię, zegarki, elektronikę. „Mieszkańcy widzieli, jak załadowaliśmy meble, przez co czułem się bardzo niekomfortowo. Wydawało się, że ich okradamy. Nie po to przyjechałem na Ukrainę” – czytamy w relacji żołnierza z Kolumbii. Z kolei francuski ochotnik opisał rabowanie centrum handlowego. Niektórzy żołnierze odmawiali wykonywania takich rozkazów.

Na potwierdzenie tych relacji dziennikarze  dysponują nagraniem wideo z akcji rabunku. Słychać na nim anglojęzyczne osoby w mundurach kwestionujące polecenie wynoszenia sprzętu AGD ze sklepu. Wśród nich sam Kapuściński próbujący ich dyscyplinować łamanym rosyjskim.

Kolumbijski ochotnik twierdzi jednak, że Kapuściński nakazywał nie tylko okradanie cywili, ale okradał również własny oddział. „Podczas mojego pobytu w Siewierodoniecku przybył pomalowany w kamuflaż cywilny pojazd z kamerami termowizyjnymi” – napisał w swoim oświadczeniu żołnierz – „Nie rozdzielono ich wśród żołnierzy z powodu ich rzekomego braku. Tymczasem „Sasza Kuczyński” zaproponował personelowi wojskowemu Legionu Międzynarodowego zakup tych kamer termowizyjnych za 300 dolarów”. Jak dodał – „Myślę, że Sasza Kuczyński sztucznie stworzył wrażenie braku amunicji, aby nielegalnie się wzbogacić, dostarczając ją żołnierzom[za pieniądze] jak własną”. Żołnierze zaczęli wręcz mówić między sobą o „podatku Saszy”, w sytuacji, gdy Kapuściński miał przejmować część broni i amunicji dostarczanej oddziałowi, by ją sprzedawać.

 „Musisz dać Saszy to, czego chce. A potem możesz dać [resztę] tych rzeczy swoim ludziom” – powiedział jeden z amerykańskich ochotników o sprzęcie jaki trafiła do oddziału.

Dziennikarze dodzwonili się do Kapuścińskiego, lecz ten odmówił skomentowania sprawy.

Zagraniczni ochotnicy twierdzą, że nie chcieli nagłaśniać tego procederu i próbowali rozwiązać sprawę za kulisami. Najpierw poskarżyli się swoim dowódcom, potem ukraińskim parlamentarzystom, a w końcu doszli do Biura Prezydenta Ukrainy. Ponieważ Legion został utworzony na polecenie Zełenskiego, zagraniczni bojownicy liczyli na wsparcie jego administracji, ale nie otrzymali z niej dużej pomocy.

Alona Werbycka, pełnomocnik prezydenta ds. praw żołnierzy, powiedziała dziennikarzom, że poinformowała swoich przełożonych o skargach legionistów. Nie wyjaśniła, komu dokładnie zgłosiła ich zarzuty.

W Biurze Prezydenta Legion Międzynarodowy nadzorują dwie osoby – to ekspert ds. bezpieczeństwa narodowego Witalij Martyniuk oraz wiceszef urzędu i były pracownik wywiadu wojskowego Roman Maszowec. Biuro Prezydenta Ukrainy nie odpowiedziało na prośbę dziennikarzy o komentarz.

Twierdzą oni, że po złożeniu skargi żołnierze, którzy to uczynili zaczęli odczuwać presję i otrzymywać groźby. Wielu zawodowych członków opuściło jednostkę z powodu domniemanego złego zarządzania i problemów z biurokracją. Niektórym z nich Legion nie zapewnił oficjalnych kontraktów.

Ci, którzy pozostali w jednostce, chcą, aby nadal pomagała Ukrainie przeciwstawiać się Rosji. Uważają jednak, że aby robić to skutecznie Legion musi otrzymać nowych dowódców.

 

Źródło: Kresy.pl

 


Aby pierwszym poznać wiadomości z Zachodniej Ukrainy, Polski i z całego świata, dołącz do kanału ZUNR w Telegram.


Udostępnić:

Sondaż

Wojsko Polskie zwyciężyło w Bitwie Warszawskiej dzięki...