Ruszyła kampania „Prawosławny – nie ruski”

20 Październik 2022

W Białymstoku pojawiły się billboardy akcji „Prawosławny – nie ruski”. „Żeby zmienić to, jak postrzega nas otoczenie, najpierw musimy zmienić to, jak postrzegamy samych siebie. Po reakcjach, które dochodzą do nas od momentu rozpoczęcia akcji, wiemy, że była i jest ona potrzebna. Wiele osób podziela naszą refleksję, równie wiele zmienia swoje dotychczasowe postrzeganie prawosławia” – mówią organizatorzy kampanii z Fundacji Hagia Marina.

– W Polsce od dekad borykamy się ze stereotypem, że prawosławie w naszym kraju jest pozostałością po carskim zaborze. Prawda jest jednak taka, że prawosławie w Rzeczypospolitej jest o kilka wieków starsze niż to w Rosji. Mimo to utarło się, że „prawosławny to ruski”. Dawniej takie stwierdzenie nie budziło zastrzeżeń i oznaczało Rusina z Wielkiego Księstwa Litewskiego. Jednak po wojnie polsko-bolszewickiej określenie „ruski” stało się pejoratywnym określeniem rosyjskiego najeźdźcy. Siłą rozpędu przylgnęło ono też do prawosławnych, szczególnie po II wojnie światowej. O potrzebie walki z tym krzywdzącym stereotypem, że „prawosławny to nie ruski”, mówił już prawie 10 lat temu abp lubelski Abel – mówi KAI Patryk Panasiuk, prezes Fundacji Hagia Marina.

Przywołując historię organizatorzy kampanii przypominają, że polskie prawosławie nie ma źródła w Rosji. Niepodległa II Rzeczypospolita widziała konieczność całkowitego uniezależnienia się od władzy Moskwy. Dlatego też, we współpracy z prawosławnymi biskupami, doszło do uniezależnienia polskiej Cerkwi. Owocem tych prac było utworzenie 13 listopada 1924 r. Polskiego Autokefalicznego Kościoła prawosławnego. Decyzję podjął ówczesny patriarcha konstantynopolitański, przy głośnym sprzeciwie patriarchy moskiewskiego – podobnie, jak ma to miejsce przy uniezależnianiu się Cerkwi ukraińskiej.

– Lata zaniedbań, dwuznacznych postępowań, używania przez księży języka rosyjskiego w kazaniach doprowadziły do wypaczenia wizerunku polskiego prawosławia i przedstawiania go jako rosyjskiej V kolumny. Nie można się temu dziwić. Obecność polskich prawosławnych księży i polskich prawosławnych polityków na uroczystościach ku czci Armii Czerwonej nie jest, i nie powinna być uznawana za coś normalnego. „Kacap” i „Ruski” – tymi słowami w wielu regionach Polski nazywa się prawosławnych. „Spieprzaj do Rosji” słyszało wielu naszych współbraci. Mowa nienawiści nasiliła się szczególnie po rozpoczęciu przez Rosję agresywnej wojny. Dzisiaj „kacapy” i „ruscy” gwałcą mieszkanki Ukrainy, mordują niewinne dzieci, torturują ludność cywilną, burzą zabytki kultury i niszczą infrastrukturę. Dla każdego porządnego człowieka bycie nazwanym tymi słowami jest aktem największej zniewagi – wskazują organizatorzy kampanii.

Celem działalności Fundacji Hagia Marina jest budowanie pozytywnego i pozbawionego krzywdzących stereotypów wizerunku polskiego prawosławia. Kampanię #PrawosławnyNieRuski zaczęto od Białegostoku, gdzie funkcjonuje najliczniejsza w Polsce mniejszość prawosławna. „Żeby zmienić to, jak postrzega nas otoczenie, najpierw musimy zmienić to, jak postrzegamy samych siebie. Po reakcjach, które dochodzą do nas od momentu rozpoczęcia akcji, wiemy, że była i jest ona potrzebna. Wiele osób podziela naszą refleksję, równie wiele zmienia swoje dotychczasowe postrzeganie prawosławia. W miarę naszych możliwości będziemy kontynuować nasze działania w innych miastach województwa podlaskiego oraz innych częściach kraju” – deklarują organizatorzy kampanii.

– Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się aż tak dużego i pozytywnego odzewu, szczególnie wśród młodzieży oraz osób nieprawosławnych. Niestety, obserwujemy też negatywne reakcje z wewnątrz naszego środowiska, z grupy opowiadającej się za pozostaniem w „ruskim mirze”. Całe szczęście, są to jednostkowe głosy konkretnych osób, po których z resztą się tego spodziewaliśmy. Całość jednak napawa nas optymizmem, bo widzimy, że mamy mnóstwo świadomych młodych osób. To z nimi będziemy budować przyszłość prawosławia w Polsce – z prawosławnymi Polakami, Białorusinami, Łemkami czy Ukraińcami – mówi Patryk Panasiuk.

 

Źródło:  Еkai.pl