6 Wrzesień 2022

Rząd zapewnił, że cukru nie zabraknie i nie trzeba brać w sklepie całej palety. Podobnie producenci twierdzą, że wszystkie dostawy realizowane są w terminach i choć ceny podniosły się, to samego produktu starczy dla wszystkich.

Udostępnić / zapisać:

Półki sklepowe to dziś synonim drożyzny. Ceny podstawowej żywności, która widnieje w sklepach, idą w górę. Płacimy więcej m.in. za olej, cukier, masło i mleko. A to nie koniec. Tegoroczna jesień nie wróży naszym portfelom pomyślności; może być jeszcze drożej. Rosnące koszty produkcji i szalejąca w kraju inflacja wpływają na to, ile kosztują podstawowe artykuły. Zobacz, które produkty już poszły w górę, a które znów mogą podrożeć w najbliższym czasie.

Inflacja w Polsce jest najwyższa od lat, co odbija się na prowadzeniu gospodarstw domowych przez wiele rodzin. To, co do tej pory było na wyciągnięcie ręki, powoli staje się luksusem. Dodatkowe wzrosty kosztów produkcji i brak niektórych surowców sprawiły, że produkty codziennego spożycia mocno poszły w górę. Chleb? Olej? Masło? Ceny już teraz szokują, a jesień może przynieść dalsze podwyżki.

Bochenek chleba po 10 zł? Piekarze walczą z rosnącymi kosztami, drożeje też mąka

Za większość niezbędnych artykułów płacimy jak za zboże. I to dosłownie, bo w przypadku wielu produktów zboże jest punktem wyjścia. Rolnicy są po żniwach, plony są dobre, konsumenci liczą więc, że pszenica czy owies będą tańsze. Niestety, jak podkreślają piekarze, taki scenariusz raczej się nie ziści.

Wiele piekarni, zwłaszcza rzemieślniczych, zmaga się z rosnącymi kosztami produkcji i większymi rachunkami za energię. Nie bez znaczenia są też ceny nawozów i mąki. Nie ma chleba bez mąki, a ta w sierpniu podrożała. Za niektóre kilogramowe paczki w sklepie trzeba zapłacić średnio 4,50 zł. Jeśli stawka dalej się podniesie, wpłynie to także na ceny bochenków. Już teraz ciężko dostać pieczywo za mniej niż 6 złotych, a jakość wypieku często odbiega od tego, który kojarzy nam się z domowym, chrupiącym chlebem prosto od babci. Za ten "lepszy" płaci się więcej. Czarne scenariusze zakładają, że stawki mogą dobić nawet do minimum 10 zł.

Kromka chleba z masłem na śniadanie? Luksus!

Za masło płacimy dziś średnio 7 zł, choć za te dobrej jakości trzeba wyciągnąć 8-9 złotych, często nawet więcej. Od początku roku widać wzrost ceny o kilkadziesiąt procent. Klienci próbują niwelować szok cenowy, szukając promocji w marketach. Niektórzy ograniczają spożycie tłuszczu, a jeśli po niego sięgają to ze sprawdzonego źródła. Na podlaskim e-bazarku za kostkę śmietankowego masła prosto od rolnika trzeba dać 10 zł, na Mazowszu ceny wahają się od 8 do 12 zł. Niektóre gospodarstwa sprzedają masło na kilogramy, nie na sztuki. Na Śląsku można znaleźć ofertę masła domowego za 25 zł/kg, zaś na Podkarpaciu ceny są rozbieżne, od 25 do 40 zł/kg.

Minister rolnictwa zapewnił: Cukru nie zabraknie

Ostatnio na tapecie pojawił się cukier. Polacy panicznie bali się braku surowca i kupowali go na zapas. W sklepach ustalono limity, a zainteresowanie drobinkami odbiło się na cenach. Za kilogram płaci się dziś ok. 5 zł, chyba że uda się upolować gdzieś ten za 4 zł.

Rząd uspokaja, że cukru nie zabraknie i nie trzeba brać w sklepie całej palety. Podobnie producenci zapewniają, że wszystkie dostawy realizowane są w terminach i choć ceny podniosły się, to samego produktu starczy dla wszystkich.

Wzrost kosztów produkcji, zmniejszenie areału upraw w Polsce, niekorzystne warunki pogodowe – to wszystko ma przełożenie na to, że cukier w tym roku kosztuje nas więcej.

Choć drób podrożał, to wciąż płaci się za niego mniej niż za wołowinę lub wieprzowinę

Kolejnym produktem, którego ceny już zaskakują i wciąż mogą zaskoczyć, jest drób. Największe podwyżki objęły wprawdzie mięsa wołowe i wieprzowe, jednak jak zauważyli klienci, za drób też płaci się sporo. Na przełomie czerwca i lipca kurczak podrożał w dyskontach o 10 procent. Inflacja może przełożyć się na to, że jesienią wskaźnik procentowy podskoczy. Według analiz Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywieniowej kurczak i indyk może kosztować nawet 30 proc. więcej, ale wciąż pozostanie najtańszą opcją.

Wykopki ziemniaków na dobrym poziomie, ale ile zapłacimy za frytki lub chipsy?

- Przewiduje się, że upalne lato w Europie przyniesie najmniejsze zbiory ziemniaków od lat, co grozi dalszym wzrostem cen popularnych produktów spożywczych, takich, jak frytki – poinformował kilka dni temu na swoich łamach Reuters.

W tej chwili za ziemniaki płacimy średnio 1,5 – 2 zł/kg. Według szacunków Głównego Urzędu Statystycznego ceny wzrosły w skali roku. W lipcu 2022 roku w skupie płacono 82,50 zł za dt, na targowiskach 138,94 zł za dt. W pierwszym przypadku więcej o 6,9 proc. w skali roku, w drugim aż o 34,7 proc. więcej niż przed rokiem.

- Najniższych plonów ziemniaka należy spodziewać się na glebach lekkich. Do rejonów z największą suszą i niskimi plonami ziemniaka należą: podlaskie, warmińsko-mazurskie, wielkopolskie, kujawsko-pomorskie i lubuskie. Niskie zbiory ziemniaka wpływają na ceny ziemniaka. Aktualnie cena hurtowa ziemniaka jadalnego kształtuje się w granicach 800-1000zł/t, a cena detaliczna od 1,5 do 3,0 zł/kg. Najtrudniejszą sytuację mają już obecnie zakłady krochmalnicze, które nie mają wystarczającej ilości surowca do przerobu. Jest to spowodowane relacjami kosztów uprawy ziemniaka i proponowanymi cenami skupu – mówił nam pod koniec sierpnia dr Wojciech Nowacki z Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin – Państwowego Instytutu Badawczego.

Niezłe jaja. Ile zapłacimy za jajko jesienią?

O ciężkiej sytuacji sektora drobiarskiego poinformowała Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz. Baza produkcyjna zaliczyła spadek, czyli zmniejszyła się liczba kur nieśnych w polskich hodowlach. Ponadto hodowcy nie są pewni co do dalszych cen pasz i energii. W efekcie ceny jaj mogą wywołać zaskoczenie. Działacze ostrzegają, że ceny mogą być wyższe od obecnych nawet o kilkadziesiąt procent.

- Na domiar złego, branża drobiarska bardzo ucierpiała ostatnio ze względu na zmniejszenie popytu na jaja z sektora hotelarsko-restauracyjnego, co było związane z pandemią COVID-19, a co doprowadziło do ograniczenia produkcji - mówi nam Mariusz Szymyślik, dyrektor ds. analiz KIPDiP.

Polacy boją się o ceny oleju

Choć stawki za rzepak w okresie wakacyjnym ustabilizowały się, wielu z nas wciąż obawia się, czy na jesień do listy drożejących produktów dołączy olej. W skali roku za tłuszcz płacimy ok. 5 zł więcej i patrząc na prognozy, nie powinniśmy odnotować wzrostu. Panikę spowodował wybuch wojny na Ukrainie, obecnie na światowym rynku wskaźnik ceny oleju zmalał. W kategorii olejów i tłuszczów roślinnych wskaźnik FAO spadł w ciągu miesiąca o 3,3 pkt i był o 2,5 proc. niższy niż w 2021 roku. Jesień pokaże, czy obecna stawka utrzyma się na sklepowych karteczkach.

Czy grożą nam wzrosty cen mleka?

Konsumenci zauważyli, że za mleko, które ląduje w ich koszykach, także płaci się więcej. Za litr nabiału liczy się średnio 4 zł, podobnie w górę poszły sery, śmietany i twarogi. Jeszcze rok temu za butelkę liczono 3 zł lub 3 zł z groszami. W skupach ceny mleka biły w sierpniu rekordy, podobnie wzrósł popyt na artykuły mleczarskie. Produktów jednak nie zabraknie – nie da się ich wykupić na zapas, jak cukru czy oleju, a to sprawi, że cena pozostanie stabilna, choć wciąż wyższa niż ta sprzed lat.

 

Źródło: Nowiny24.pl

Udostępnić / zapisać:

Aby pierwszym poznać wiadomości z Zachodniej Ukrainy, Polski i z całego świata, dołącz do kanału ZUNR w Telegram.